Aby wykorzystać nowoczesne urządzenia trzeba znać ich słabości
Systemy antypoślizgowe w samochodzie
Na jakiej zasadzie działają? Czy zawsze pomagają? Czy mogą zawieść? Dlaczego nie sprawdzają się w sporcie?
To pytania, na które postaram się udzielić odpowiedzi.
Jeszcze do niedawna systemy antypoślizgowe montowane były w autach tylko opcjonalnie. Obecnie każdy samochód produkowany w UE musi posiadać ABS, czyli antyblokujący system działający przy mocnym hamowaniu. Systemy ASR i ESP montowane są właściwie we wszystkich samochodach wyższej klasy, a już niedługo każdy samochód będzie musiał mieć je obowiązkowo.
Zamiast rozwodzić się nad tym, na jakiej zasadzie działają, skupię się na tym, jak ich pracę odczuwa kierowca. O ich zaletach informują nas sprzedawcy samochodów, ale wypadałoby coś wiedzieć również o wadach.
Ostrożnie z ABS-em
Nie tylko początkującym kierowcom trzeba przypomnieć, że jeżeli chcemy skutecznie zahamować, to musimy wcisnąć hamulec mocno, nie bacząc na uderzenia pedału w nogę i nieprzyjemny dźwięk dochodzący z podwozia. Jeśli nie dociśniemy pedału do oporu, po wyczuciu pierwszych oznak działania ABS (charakterystyczne stuki pedału), to droga hamowania znacznie się wydłuży.
ABS okaże się nieskuteczny także w kilku innych przypadkach. Na lodzie (czystym, bez śniegu) wyczuwa on poślizg przez cały czas i zmniejsza siłę hamowania do zera. Lepszym rozwiązaniem byłoby wtedy zablokowanie kół. Również gdy droga pokryta jest liśćmi, ABS zaczyna mierzyć przyczepność do liści, nie do asfaltu. Z kolei w kopnym piachu zablokowanie kół byłoby lepsze, bo nieruchome koła wkopują się w piasek i skutecznie hamują skutecznie na zasadzie klina. Wreszcie, ABS zawodzi na wybojach, gdy koła podskakują, szczególnie gdy, mamy nie w pełni sprawne amortyzatory, dlatego należy je regularnie sprawdzać i w razie potrzeby wymieniać.
Szczególnie chciałem zwrócić uwagę na taką sytuację: Dojeżdżamy do skrzyżowania. Hamujemy przed czerwonym światłem; pasami przechodzą piesi. Nie hamujemy zbyt mocno, bo nie trzeba, ABS nie włącza się. Ale tuż przed światłami na asfalcie jest tzw. tarka. Samochód traci przyczepność, bo koła podskakują i ABS dostaje sygnał, by odpuścić hamulec. To powoduje przerażenie kierowcy, czasami wjazd na pasy lub przejazd kolejowy z zamkniętym szlabanem. Czyżby więc ABS miał więcej wad niż zalet? Nie. Po prostu obliczony jest na to, by pomagać słabym kierowcom. Doświadczeni mogą się bez niego obejść. Tych pierwszych jest ogromna większość i to jest racja bytu tego systemu.
W sporcie samochodowym próbowano korzystać z ABS, ale noga wytrawnego kierowcy jest skuteczniejsza. Jeszcze jedno - ABS bardziej pomaga przy dużych prędkościach, przy małych najczęściej przeszkadza.
Złudna kontrola trakcji
Urządzenie określane jako ASR ewentualnie TCS lub TC (kontrola trakcji) to system elektroniczny, zapobiegający buksowaniu kół podczas ruszania na nawierzchnia słabej przyczepności lub przy nadmiarze momentu obrotowego. ASR działa w oparciu o czujniki ABS. System wykrywa, że jedno z napędzanych kół obraca się szybciej od pozostałych i eliminuje jego buks. Reaguje na dwa sposoby. Albo przyhamowuje buksujące koło hamulcem, albo ingeruje w sterowanie silnikiem, ograniczając dawkę paliwa.
ESP - to elektroniczny program stabilizacji. Pomaga on kierowcy w utrzymaniu toru jazdy. Gdy układ czujników stwierdza, że, samochód zaczyna schodzić z toru zadanego skręceniem kół, system ingeruje poprzez przyhamowanie odpowiedniego koła i obniżenie mocy silnika. Dzięki temu pojazd zwalnia w kontrolowany sposób, wracając na tor jazdy wybrany przy pomocy kierownicy.
Systemy te mają swoje minusy. Jeszcze parę lat temu kierowca mógł wyłączyć ESP i ASR. Obecnie coraz częściej nie ma takiej możliwości. Niektórzy producenci - jak podejrzewam obawiający się, że ich samochody mogą się przewrócić - nie dopuszczają wyłączania tych urządzeń, a zwłaszcza systemu ESP. Może uważają, że kierowcy mają zbyt słabe kwalifikacje, by sami mogli decydować o tym, czy jeździć z urządzeniem włączonym, czy nie.
System ESP w różnych samochodach może się różnie nazywać. W Porsche jest to PSM, w BMW - DSC, a w innych autach jeszcze inaczej. Co więcej, urządzenia te w samochodach różnych marek działają z inną czułością, np. w Porsche reagują dużo później, pozwalając kierowcy na więcej. W samochodach niesportowych lub niższej klasy są wręcz przeczulone, wyhamowując auto natychmiast, gdy tylko coś dzieje się nie tak.
Duży nie zawsze może więcej
Na koniec najważniejsze. Kierowca na ogół zmienia samochód na większy, mocniejszy i lepiej wyposażony. Wydaje mu się, że przez to także dużo bezpieczniejszy. Zaczyna nim jeździć znacznie szybciej, w przekonaniu, że przecież taki wóz nie wpadnie w poślizg. Nierzadko widujemy luksusowe, super wyposażone limuzyny w rowach dlatego, że przeceniamy skuteczność działania ABS i ESP, a nie doceniamy zwiększonej masy i wysokości auta.
W tak modnych ostatnio terenówkach i SUV-ach pułapką jest wielki ciężar w połączeniu z wysoko położonym środkiem ciężkości. Znacznie lepsze osiągi w niewprawnych rękach mogą dawać odwrotny skutek, czyli w awaryjnych sytuacjach przeszkadzają zamiast pomagać.
Piotr Wróblewski
właściciel szkoły rajdowej
źródło: Private Banking
Komentarze (0)
Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz