Ten maluch ma pod maską 103 KM. Angielski producent jest skromny i wcale nie uważa tego za jakiś wielki wyczyn. Rover 214 jest po prostu zwykłym małym samochodem, który w naszych warunkach może pełnić rolę auta rodzinnego.
Kanapka z Wysp Brytyjskich - Rover 214
Ten maluch ma pod maską 103 KM. Angielski producent jest skromny i wcale nie uważa tego za jakiś wielki wyczyn. Rover 214 jest po prostu zwykłym małym samochodem, który w naszych warunkach może pełnić rolę auta rodzinnego.
Niezależnie od tego jak oceniamy angielski samochód, bezstronnie trzeba przyznać, że jest jedną z bardziej oryginalnych konstrukcji ostatnich czasów. Cechą szczególną jest choćby silnik. Ma unikalną , warstwową budowę. Właśnie z tego powodu niektórzy mówią na niego "kanapka"...
Angielski rodowód
Anglicy szczycą się tym, że Rover 214 jest ich własną konstrukcją, a zatem, jeżeli chcecie ich obrazić, mówcie na niego "mała Honda". Tak naprawdę z Hondy jest tu tyle co kot napłakał, a żeby to udowodnić zaglądnijmy do środka.
Jednostka napędowa Rovera 214 należy do rodziny silników K. Projekt gamy K powstał bez pośpiechu - chodziło o opracowaniu czegoś naprawdę dobrego, uniwersalnego i na tyle rozwojowego aby nadawało się do zastosowania w wielu modelach samochodów. Inżynierowie zdecydowali się pójść w dwóch kierunkach. Pierwszym były jednostki sześciocylindrowe i o nich napiszemy być może przy innej okazji. Kierunek drugi to silniki czterocylindrowe, wśród których znalazł się m.in. nasz bohater. Aby spełnić podstawowe założenia konstrukcyjne (motor miał być lekki, cichy, oszczędny i dynamiczny) zdecydowano się na konstrukcję ze stopów aluminium. Teoretycznie powstało coś na wzór silnika Skody Favorit, tyle że z górnymi wałkami. Do bloków ze stopów lekkich wsadzono tzw. "mokre tuleje" i przykryto szesnastozaworową głowicą. W praktyce pomiędzy oboma konstrukcjami była jeszcze jedna astronomicznie wielka różnica. Dla zapewnienia sztywności, trwałości i niskiego poziomu drgań wymyślono, aby cały silnik spiąć szpilkami na wylot. W Skodzie szpilki wkręca się po prostu w blok i biada temu kto obrobi gwinty.
Silnik Rovera podzielony jest na cztery charakterystyczne plastry. Idąc od góry mamy obudowę wałków rozrządu, głowicę, blok, oraz podpory wału korbowego. Wszystko to jest przewiercone i skręcone długimi szpilkami w ilości 10 sztuk, które koniecznie należy wymieniać przy każdym rozdzielaniu jednej z części. Tego typu patenty stosowano wcześniej tylko w konstrukcjach sportowych, jeden z nich ma na swoim koncie firma Triumph.
Efekt pracy jest naprawdę niezły. Silnik z racji swoich ograniczonych gabarytów i małej wagi nadaje się do samochodów miejskich, a z racji mocy może w razie potrzeby napędzać samochody rodzinne. Dość łatwo można także wykonywać remonty kapitalne - wystarczy wymienić tuleje, kompletne tłoki, komplet uszczelek i rzecz jasna długie szpilki.
W praktyce jednostka K16 (bo tak fachowo nazywa się ten silnik) jest bardzo dobrze wyrównoważona, ekonomiczna i zrywna. 103 KM w relatywnie małym autku radzi sobie doskonale.
Prędkość podróżna tego samochodu to ok. 130-160 km/h, prędkość maksymalna przekracza 180 km/h, a przyspieszenie 0-100 km/h zajmuje mu mniej niż 11 sekund. W łagodnie pokonywanej trasie samochód spala ok. 5-6 litrów na każde 100 kilometrów. Jeżeli na gaz naciskamy mocniej zużycie wzrasta do 7,5-8 litrów. W mieście , w zależności od warunków trzeba się przygotować na wynik od 7 do 9,5 litra na setkę. Roverki serii 200 były produkowane jeszcze z dwoma silnikami benzynowymi - 1,4 z głowicą ośmiozaworową o mocy 75 KM oraz 1.6 16v o mocy 111 KM (... i topowa odmiana 1.8 16v VVC o mocy 145 KM - przyp.: Tomi). Dostępne były także dwie wersje wysokoprężne - o mocach 86 i 105 KM. O tych silnikach napiszemy przy innej okazji.
Nadwozie
Okrąglutkie nadwozie Rovera 200 pojawiło się w roku 1995 w wersji 3 i 5 - drzwiowej zastępując poprzednika opracowanego wspólnie z Hondą (bliźniak Honda Concerto). W zasadzie tylko we wnętrzu nowego modelu dopatrzymy się japońskich śladów. Reszta jest na wskroś brytyjska i to się właśnie użytkownikom podoba. Jedynym problemem jest odpowiednia kwalifikacja samochodu - dość duży i drogi jak na maluch, dość mały jak na auto kompaktowe. Na szczęście realia giełdowe zweryfikowały jego cenę, która idealnie przystaje do jego wartości. Za około 20 - 22 tysiące złotych kupimy samochód zadbany, bezwypadkowy i z pierwszej ręki. W razie potrzeby do auta mieści się czteroosobowa rodzina a jej bagaże da się jakoś docisnąć klapą bagażnika. Jeżeli coś nie wejdzie trzeba zamocować na dachu. Jednakże nawet wtedy Rover nie będzie się snuć za ciężarówkami, to jeden z nielicznych samochodów w tym segmencie gdzie naprawdę do codziennego użytku nie brakuje mocy.
Jakość materiałów użytych do wykończenia wnętrza jest niezła, natomiast samo ich pasowanie niestety nie. Nie brakuje natomiast prestiżowych chromowanych akcentów (klameczki, końcówka dźwigni ręcznego, wewnętrzne nakładki na progi itp.). Podobać się może także mała, gruba kierownica - większa jest niepotrzebna, gdyż auto wyposażone jest we wspomaganie.
W roku 1999 w sprzedaży pojawił się następca modelu - oznaczony symbolem 25. Zmiany nadwozia są jednak kosmetyczne. Chodzi głównie o przedni pas z charakterystycznymi okrągłymi światłami.
Zawieszenie
Z przodu zastosowano klasyczne kolumny typu Mcpherson oraz dolne wahacze i drążek stabilizatora. Z tyłu znajdziemy belką podatną na skręcanie, wahacz poprzeczny i kolumny resorująco - amortyzujące. W porównaniu z Fiatem Punto czy Oplem Corsą części do Roverka są dużo droższe, ale da się wytrzymać. Zwłaszcza, że trwałość stoi nieco powyżej przeciętnej wytyczonej przez Włochów.
W modelach wyposażonych w ABS z przodu i z tyłu mamy hamulce tarczowe. W pozostałych z tyłu znajdziemy bębny.
Niespodzianki
Jak każdy egzotyczny samochód, Rover naraża użytkownika na niespodzianki. Jedną z nich, która systematycznie przytrafia się użytkownikom tego modelu, jest awaria prędkościomierza. Newralgiczną częścią jest czujnik elektroniczny umieszczony w okolicy piasty przedniego koła. Usunięcie awarii to wydatek kilkuset złotych. Podobnie drogo sprawa ma się z oryginalnymi tłumikami. Zakładanie podróbek jest oczywiście tańsze, ale niestety pociąga za sobą wyraźny wzrost głośności.
Jacek Ambrozik
Informator kierowcy:
Rover 214 Si, rok 1998
Podane okresy do wymiany poszczególnych elementów są tylko sugestiami ekspertów APG i mogą się różnić od zaleceń fabrycznych.
Napęd rozrządu: Pasek
Wymiana co: 90 000 km
System regulacji zaworów: Hydraulika
Regulacja co: nie dotyczy
Wymiana oleju co: 15 000 km
Czy można remontować ten silnik?
Blok silnika jest wykonany ze stopów lekkich. Podobnie jak w Skodzie dostępne są tuleje cylindrowe oraz kompletne tłoki. Koszt naprawy jest typowy dla samochodów tej klasy. Dodatkowym wydatkiem jest zakup kompletu długich szpilek do skręcania silnika o czym piszemy w tekście.
Ceny części zamiennych (ceny pochodzą z firmy Inter Cars).
Rover 214 Si 1.4 16v.
Klocki hamulcowe 167 zł
Tarcze hamulcowe - przód (szt.) 140 zł
Szczęki hamulcowe - tył 144 zł
Sprzęgło (kompletne) Sachs 988 zł
Sprzęgło (kompletne) Valeo 760 zł
Wahacz przedni (kompletny) 325 zł
Końcówka drążka kierowniczego 77 - 82 zł
Filtr oleju 46 - 69 zł
W ofercie są zamienniki droższe i tańsze. Podane ceny prosimy zatem traktować orientacyjnie. Warto zwrócić uwagę na cenę tarczy hamulcowej - 140 zł za tarczę Brembo nie jest zbyt wygórowaną ceną w porównaniu z ceną tarczy zwykłej.
Artykuł pochodzi z 8 numeru (marzec-kwiecień) 2004, czasopisma "AUTO PO GWARANCJI".
Na www za zgodą autora umieścił: Tomi
Komentarze (21)
Zapowiadało się nieźle, aż tu nagle czytam, że "Wszystko to jest przewiercone i skręcone długimi szpilkami w ilości 10 sztuk, które koniecznie należy wymieniać przy każdym rozdzielaniu jednej z części." a to niestety nie prawda. Człowiek by musiał około 600PLN na nowe śruby (to nie szpilki) wydać :-)
Otóż są dwa sposoby sprawdzenia śrub: a) po zdjęciu głowicy dokręcić śruby palcami do oporu i zmierzyć to co wystaje (od kadłuba do łba śruby). Jeżeli jest poniżej 97 mm - śuba może być ponownie użyta. Drugi sposób (wg Haynesa) mówi o pomiarze całej długości śrub, ale nie pamiętam tego wymiaru.
Dalej czytamy "W praktyce jednostka K16 (bo tak fachowo nazywa się ten silnik)". To również troszkę wprowadza zamieszania. Autor opisuje przecież konkretny silnik 1.4 serii K o szenastozaworowej głowicy (stad pierwsze znaki w numerze to K16). Jak już Tomi zauważył, z tej serii i to montowane w 200 były także silniki 1.8, autor sam pisze o 1.6, a także 1.4 serii K o ośmiu zaworach (czyli oznaczenie w numerze K8). Były jeszcze modele 1.1 (również K16).
Nadwozie i Zawieszenie potraktowano już zupełnie płytko. Szkoda, bo to - obok silnika - również doskonałe cechy tego "malucha". Jednak w Niespodziankach to chyba żart jakiś. Przez ostatnie 3 lata raz (1) słyszałem o problemie z prędkościomierzem w modelu 200 i raz w modelu 600. Nie wiem skąd autor ma takie doświadczenia (oby nie był to wyciągnięty zbyt pochopnie wniosek, który za chwilę stanie się obiegową opinią).
Ceny podano uczciwie i podkreślono, że występują i tańsze i droższe. Zgadzam się z tym (np. sprzęgło czy filtr oleju można kupić zdecydowanie taniej).
Ogólnie artykuł ok, tylko że zabrakło trochę bardziej profesjonalnego podejścia, zgłębienia nieco więcej technicznych aspektów, czy kontaktu np. z naszymi "grupowiczami" celem wysondowania większej próby badanych. Nie wybaczalne jest wprowadzanie w błąd teorią o wymianie śrub głowicy na nowe.
Pozdrawiam autora,
Wiktor (wwozn@roverki.pl)
Gdybym miał wskazać niespodzianki (a raczej standardowe usterki), to dla silnika 1.4 16V byłoby to:
-awarie alternatora
-awarie rozrusznika
A tak generalnie to:
-awarie elektroniki sterującej nawiewem w środku auta
-awarie tylnego spryskiwacza :)))
-dziwne dźwięki z tyłu auta przy wilgotnej pogodzie
W Haynes'ie jest poza tym chyba napisane, aby olej wymieniać co 10000km (a nie co 15kkm), natomiast pasek rozrządu co 100kkm lub 5 lat.
Zgodzę się z pierwszym zdaniem - firmowa końcówka około 600 zł. Co do drugiego zdania-pozwolę sobie zdementować. Otóż skorzystałem z "podróbki" polskiego producenta za około 200 zł. Głośność wydechu pozostała bez zmian (odczucie subiektywne). Warto tu zwrócić uwagę na różnicę w cenie. Zatem: obalam tę opinię na podstawie własnych doświadczeń.
Awarie alternatora znam z opowieści. Rozrusznik zaczął się zawieszać (raz na jakiś czas) przy przebiegu 140kkm. Spryskiwacz nigdy nie odmówił posłuszeństwa, do dziwnych dzwięków w czasie deszczu się przyzwycziłem (chyba, że ich nie było).
Widocznie jeździłem innymi 2-setkami :)
Nie przypominam sobie również aby któraś z "niespodzianek" mnie spotkała. Nie nękały mnie również usterki uszczelki pod głowicą, a wyciek przez uszczelniacze był spowodowany niefachowym serwisem.
Jest za to jedna rzecz, którą naprawiałem w obu 2-setkach (i nie tylko)... SKRZYNIA BIEGÓW!!! W pierwszej skrzyni zaczęło "wyć" jedno z łożysk. Przy przebiegu ok. 140kkm wymienione łożysko i wszystkie uszczelniacze.
W drugiej 2-setce urwała się łapa z kawałkiem obudowy (trochę za słaba skrzynia do silnika 1.4 16v).
Jestem bardzo zadowolony z obu 2-setek: z frajdy jaką dają i niezawodności jaką przy tym prezentują. Może nie przejechałem Roverami 500kkm, ale uważam, że silnik serii K jest najlepszym połączeniem mocy, niezawodności, oszczędności, frajdy i użyteczności.
BARDZO POLECAM!!!
pozdrawiam
koszt nowego czujnika to ok 600zł od kiedy dobrze zailozowałem nie mam problemów
zalecałbym również wymianę paska rozrządu przy ok 70tysbyłem swiadkiem 2 krotnej kolizji silnika 16v z tego powodu pozdrawiam
pozdrawiam
"...
Juz nie moge sie doczekać..:)
bardzo dokładnie opisuje procedury napraw silników K
Dodaj komentarz